Data dodania: 03-09-2015

Gotowanie na ekranie

Przyznaję 1Przyznaję 2Przyznaję 3Przyznaję 4Przyznaję 5
Loading ... Loading ...
Ocena użytkowników:
Przyznaję 1Przyznaję 2Przyznaję 3Przyznaję 4Przyznaję 5
Loading ... Loading ...

Nauka liczenia dla dzieci

Tiggly Chef to gra, która stawia sobie za cel naukę liczenia i podchodzi do tego w dość niekonwencjonalny sposób. Czy smartfony i tablety mogą być przydatne na tak wczesnym etapie edukacji? Pomińmy już pytanie, czy powodem do niepokoju powinna być sytuacja, w której dziecko wcześniej uczy się posługiwania elektroniką, niż liczenia – i przejdźmy do sedna sprawy.

Gotując, dziecko uczy się liczyć

W grze spełniamy rolę pomocnika szefa kuchni i staramy się zaserwować mu odpowiednią ilość żądanych składników. W praktyce wygląda to… bardzo trywialnie. Trudno jest niżej podpisanemu oceniać percepcję dwu- czy trzylatka z własnej perspektywy, ale „gameplay” (w tym przypadku jest to słowo na wyrost) jest naprawdę bardzo prosty.

Tiggly Chef liczy składniki

Na ekranie widzimy miskę na składniki oraz miniaturkę kucharza, którego wypowiedzi wyświetlane są w dymkach. I tak, przykładowo, kiedy szef kuchni prosi o cztery pomidory, widzimy… cztery pomidory, a cała zabawa polega na kliknięciu w nie po kolei. „Jeden, jeden, jeden i jeszcze jeden pomidor to razem cztery!” – informuje nas podniecony kucharz z wyraźnie francuskim akcentem. Potem pora na kolejny składnik i impreza zaczyna się od początku.

Z czasem odkrywamy kolejne „smaczki” gry: składniki nie muszą być klikane po kolei, możliwe jest więc stworzenie kombinacji dwóch i trzech ananasów albo jednej, dwóch i czterech rzodkiewek. Cóż za rozwijające usprawnienie! W kolejnych etapach poziom trudności osiąga już wyżyny i musimy szukać odpowiednich składników wśród wielu dostępnych, więc nie jest już tak łatwo.

Ciekawym z punktu widzenia dwu- lub trzylatka dodatkiem jest fakt, że z odliczonych produktów powstają fantazyjnie wyglądające potrawy (o równie jarmarcznych nazwach), które możemy nie tylko skonsumować (poprzez kliknięcia), ale również… nagrać do każdej z nich głosowy komentarz (kucharz zachęca nas, abyśmy zwerbalizowali swoją opinię o przyrządzonym daniu).

Wyjątkowa cecha gry

Intrygującą rzeczą (która może faktycznie podnosić wartość gry) są „dotykowe liczydła” oferowane przez firmę Tiggly. Są to fizyczne przedmioty – podłużne klocki wyposażone w odpowiednią ilość „oczek”, które można przykładać do ekranu w charakterze pomocy w liczeniu. Wtedy faktycznie zwiększa to możliwości programu, bo dziecko widzi, ile oczek zawiera dany klocek i jak przekłada się to na składniki działań matematycznych.

Kolorowa, dziecięca grafika

Ogólnie rzecz ujmując: Chef to aplikacja niezwykle prosta. Z braku odpowiedniego testera nie można było sprawdzić, na ile skuteczna. Dorosły recenzent z pewnością zwróci uwagę na feerię barw i kształtów, które – jak się wydaje – prowadzą do przerostu formy nad treścią. Wiadomo, że gra, aby przyciągnąć młodego użytkownika, musi mieć atrakcyjną oprawę graficzną. Pozostaje tylko pytanie, czy aby w tym względzie nie przesadzono.

Nauka z duchem czasu

Na koniec wypada powtórzyć pytanie z początku tekstu: czy aplikacje tego typu, w najszerszym z możliwych kontekstów, są w ogóle potrzebne? Czy faktycznie wpływają na szybkość i efektywność nauki liczenia? W końcu przez setki lat dzieci uczyły się rachować na palcach, żetonach czy liczydłach, a tradycyjne metody edukacji przynosiły nie gorsze rezultaty. Ale odpowiedź pozostaje w rękach pedagogów, rodziców, no i samych maluchów.

Screeny z gry