Data dodania: 22-03-2017

Kosmiczny Top Gun

Przyznaję 1Przyznaję 2Przyznaję 3Przyznaję 4Przyznaję 5
Loading ... Loading ...
Ocena użytkowników:
Przyznaję 1Przyznaję 2Przyznaję 3Przyznaję 4Przyznaję 5
Loading ... Loading ...

Dla wielu miłośników elektronicznej rozrywki, seria Galaxy on fire to symbol gry klasycznej, a jednocześnie bardzo wysokiej jakości. Recenzenci zgadzali się co do tego, że kosmiczne strzelanki od firmy Fishlabs zostawiały kokurencję daleko w tyle i w zasadzie nie było lepszego od Galaxy on Fire shootera rozgrywającego się „w odległej galaktyce”. Niedawno premierę miała trzecia część serii, która trafiła na telefony opatrzona podtytułem Manticore. Przyjrzyjmy się jej z bliska.

Odyseja kosmiczna

 

To, co rzuca się w oczy jeszcze przed instalacją gry to jej ogromny rozmiar (około 1,5 GB!), co jak na grę komórkową jest wartością — dosłownie — astronomiczną. Długi czas ściągania powinien jednak zostać wynagrodzony wciągającą i zróżnicowaną rozgrywką. Czy tak faktycznie jest? Przypomnijmy, że dwie poprzednie części charakteryzowały się mistrzowską wręcz grafiką, bogatym wachlarzem opcji i generalnie były rasowymi produkcjami z krwi i kości.

 

Tym razem fabuła gry toczy się w sektorze galaktyki zwanym Neox, jednak — co chyba słuszne — twócy pozostali przy starej, sprawdzonej formule. Większość gry „zaliczymy” siedząc za sterami gwiezdnego myśliwca i posyłając w stronę przeciwników serie z broni laserowej i rakiet. Podstawowymi wymaganymi umiejętnościami są więc zręczność i celność.

 

Od strony fabularnej, w nowym konflikcie pierwszorzędną rolę odgrywa „glow”, tajemniczy minerał, który ma zastosowanie praktycznie we wszystkim — od nauki i techniki, przez służbę zdrowia, aż po wojskowość. Nie jest więc dziwne, że mieszkańcy galaktyki ruszli do wspomnianego sektora Neox, kiedy tylko ów „glow” się tam pojawił. No i zaczęła się walka.

Piękny wszechświat

 

Nie da się ukryć — grafika po prostu zachwyca. Już od pierwszych momentów po odpaleniu gry, mamy wrażenie, że oto dostaliśmy Mass Effect na komórkę. Świetny dubbing z podziałem na role, dopracowane modele statków i tła, miodnie wyglądające planety i fantastyczne efekty świetlne — trudno znaleźć drugą grę, która w równym stopniu zachwycałaby grafiką. To wszystko sprawia, że czujemy się zachęceni do podjęcia rozgrywki.

 

Niestety, już pierwsza misja, w której mamy za zadanie eskortować okręt ambasadora w drodze na ważną konferencję, niesie ze sobą poważne rozczarowanie. Piękna grafika przestaje wywierać takie wrażenie, gdy przychodzi do… właściwego latania. Być może jakiś rodzaj patcha byłby w stanie wyeliminować ten problem, ale w chwili pisania tej recenzji… statkiem lata się po prostu koszmarnie. Realistyczny lot nigdy nie był największą zaletą Galaxy on Fire, ale nawet w porównaniu z „dwójką” sterowanie pogorszyło się znacząco. Możliwe jest ono za pomocą joysticka (jeszcze jakoś daje radę) oraz żyroskopu (który jest totalną porażką i doprowadzi do katastrofy w kilka sekund). W ten oto sposób Fishlabs zabija swoją piękną skądinąd grę, partacząc jeden z jej naistotniejszych elementów

Podsumowanie

 

Innych niedoróbek jest więcej, bowiem można odnieść wrażenie, że gra utraciła ważny z perspektywy gracza element ekonomiczny, a zbyt skupiono się na pojedynkach w kosmosie. Jednak nawet one byłyby na pewno źródłem niemałej satysfakcji, gdyby nie kompletnie nieprzystosowane sterowanie.

 

Gra zostawia mieszane odczucia. Niewątpliwie udana grafika i stopień rozbudowania gry (na co wskazuje nawet jej rozmiar) a także klimatyczna muzyka stoją w opozycji do wielu niedociągnięć. Gdyby je usunąć, Galaxy on Fire 3 byłaby prawdziwym przebojem. W każdym razie — sami możecie pobrać tę grę za darmo na iOS albo Androida i przekonać się sami.

Ocena ogólna: 7
Pomysł: 7
Grafika: 10
Grywalność: 6

Screeny z gry na telefon